Recenzja gry SUPERHOT: MIND CONTROL DELETE

przez Alton
0 komentarzy

Nieco historii

Twórcy oryginalnego SUPERHOT miło zaskoczyli zarówno graczy jak i organizatorów imprezy game jam 7DFPS, kiedy to w 2013 roku stworzyli grywalny prototyp projektu w zaledwie 7 dni. Prototyp ten został umieszczony za darmo w sieci, aby każdy mógł przetestować koncept jaki zaprezentował SUPERHOT Team. Trzy lata przyszło graczom czekać na o wiele bardziej dopracowaną i solidnie przebudowaną pełną grę. 

Ta spełniła wszelkie pokładane w niej nadzieje: mechaniki dawały naprawdę dużą satysfakcję, trudno w niej było o nudę, gdyż ścieżka fabularna trwała zaledwie dwie godziny. Sam nacisk na fabułę okazał się o wiele większy niż ktokolwiek byłby w stanie założyć. Mnie samemu trudno się do któregokolwiek aspektu tej gry doczepić prócz jednego: gra nie oferowała zbyt wiele zawartości, licząc nawet wszystkie wyzwania, które były lekką wariacją na temat mechanik jakie oferowała ta produkcja. SUPERHOT pozostawiał przyjemny niedosyt, więc trudno też jest mi się gniewać na taki mankament. Wolę, gdy gra pozostawia we mnie chęć sięgnięcia po trochę więcej, niż kiedy zostaje ona sztucznie przedłużona. 

Od prototypu z 2013 całkiem dużo się zmieniło

Oczekiwana kontynuacja

Po 4 latach w końcu dane mi było zagrać w obszerny dodatek o podtytule MIND CONTROL DELETE kompletnie za darmo, gdyż posiadacze oryginału przed premierą otrzymywali dodatek bezpłatnie. Wszystkie mechaniki pozostały na swoim miejscu, zabijanie kolejnych czerwonych przeciwników w zwolnionym tempie wciąż daje taką samą satysfakcję, więc formuła rozgrywki nie postarzała się ani trochę. Gdyby jednak MCD okazało się jedynie zbiorem nowych map do podstawowej wersji gry, prawdopodobnie grupa odbiorców byłaby za mała, aby taki projekt mógł powstać. Finalnie dodatek wystarcza na o wiele dłuższą zabawę niż pierwowzór. Czy jest to jednak coś co zostało zrobione odpowiednio? 

Garść różnic i nowości

Aby odpowiedzieć na to pytanie należy powiedzieć o różnicach jakie spotkały MCD względem gry z 2016. Choć, jak już pisałem, podstawowe mechaniki nie zmieniły się ani odrobinę, to sama produkcja przypomina bardziej tytuł z gatunku rouge-lite. Dzieje się to za sprawą losowo przydzielanych hacków. Są to ulepszenia, które otrzymuje gracz w obrębie jednej rozgrywki, a na nią składa się kilka bądź kilkanaście losowo dobranych etapów. Niewątpliwie hacki są największą innowacją, które czynią MCD odmiennym doświadczeniem niż granie w SUPERHOT z 2016. Otóż te ulepszenia pozwalają graczowi na choćby rozpoczęcie każdego kolejnego etapu z kataną, odbijanie kilku pocisków, czy nawet ich spowolnienie, kiedy znajdują się tuż przy naszej postaci. Sęk w tym, że za każdym razem będziemy mieć inny ich zestaw, co wymusza na graczu korzystanie z benefitów, jakie dają przydzielone mu hacki. Choć są one losowe, to za każdym razem można wybrać jeden spośród dwóch oferowanych. I muszę przyznać, że ich dodanie to naprawdę dobry pomysł, który w ciekawy sposób urozmaica rozgrywkę i wymaga od gracza dostosowania się do sytuacji. Nie można więc już przejść poziomu niemal na pamięć. 

Przykładowe hacki do wyboru

To w głównej mierze na wspomnianych hackach oparta jest rozgrywka dodatku. Poza nimi są także core’y, które z dość wąskiej puli wybieramy przed rozgrywką (może to być choćby większa ilość żyć, bądź przejmowanie ciała przeciwnika). Czy jednak postawienie na rougelite’ową strukturę popłaciło? 

Zmiany

I tak i nie. Przyznam, że przez dosyć długi czas czerpałem dużą radość z tej produkcji. Twórcy chwalą się proceduralnie generowanymi mapami, jednak ciągle nie mogłem się wyzbyć wrażenia, że ogrywam pewien zespół map, różniących się przykładowo zablokowanymi przejściami lub zmienionym rozłożeniem narzędzi, którymi posługuje się gracz. Co więcej przed każdym etapem widzimy jego nazwę i naprawdę widać, że każdy poziom o tej samej nazwie różni się w marginalnym stopniu. Mimo wszystko ów szablonów jest całkiem dużo, więc trudno jest mi narzekać na ten aspekt. Inaczej jest jednak z długością gry. Nie jest ona stała dla każdego gracza, gdyż zawiera ona całkiem sporo zestawów misji, które nie są wymagane do ukończenia głównego wątku. Jeśli jednak obierzecie drogę, aby ukończyć niemal wszystkie* to jej ukończenie zajmie wam około 12-15 godzin. Jest to czas, w którym pod koniec odczuwałem już pewne znużenie powtarzalną formułą rozgrywki, a powtarzalność etapów dała o sobie poznać jeszcze bardziej. 

W MCD dodano także kilka nowych rodzajów przeciwników. Tu mamy jednego z nich, niezniszczalnego i zdolnego do rzucania kataną.

*Co ciekawe twórcy najwyraźniej chcieli chyba nieco zażartować z graczy i aby przejść jeden z tzw. “węzłów”, czyli zestawów misji, należy przejść 100 etapów z bardzo ograniczonym zapasem żyć. Jest on jednak kompletnie opcjonalny, więc nie musicie się obawiać, że sadystyczne igraszki twórców zepsują wam radość z poznania zakończenia. 

Fabuła… albo coś z nią związanego

A skoro jesteśmy przy wątku fabularnym, warto omówić na jakiej zasadzie on działa. W SUPERHOT z 2016 roku fabułę poznawaliśmy za pomocą czatu, gdzie my jako bohater wplątywaliśmy się w tarapaty poprzez granie w tytułową grę. Bardzo ją sobie cenię nie za głębię czy dialogi, a za ciekawą metazabawę z odbiorcą, która doskonale wpisuje się w klimat rozgrywki. W MCD zrezygnowano z tego pomysłu: gracz otrzymuje krótkie komunikaty z kolejnymi rozkazami, a za ukończenie poszczególnych etapów w nagrodę otrzymuje możliwość zobaczenia losowych słów powiązanych ze sobą jedynie wspólną tematyką. O wiele więcej rzeczy gra stara się pokazać w bezpośredniej rozgrywce, gdzie należy skupić się bardziej na kontekście danej czynności w etapach, które nie polegają jedynie na pozbyciu się przeciwników. Nie macie się jednak czego obawiać, ponieważ twórcy wciąż w ciekawy sposób przełamują czwartą ścianę i bawią się z oczekiwaniami gracza. Jeśli lubiliście wątek w oryginale, prawdopodobnie polubicie go też i tutaj. 

Podsumowanie

SUPERHOT MIND CONTROL DELETE oferuje ciekawe rozwinięcie mechanik, które pojawiły się już w pierwowzorze i potrafią zaciekawić gracza, jednak fascynacja pozornie nieskończoną rozgrywką potrafi się skończyć po pewnym czasie. Mimo to myślę, że naprawdę warto sięgnąć po ten tytuł i choć na trochę zatracić się w zręcznościowo-logicznej masakrze na czerwonych ludkach cierpiących na chroniczny zanik tożsamości.

Po więcej recenzji i newsów ze świata gier zapraszamy na gaminguniverse.pl oraz polecamy śledzić nasze media społecznościowe, aby dostawać powiadomienia o nowych wpisach.

Źródło grafiki wyróżniającej: SUPERHOT Team

Może ci się także spodobać

Zostaw Komentarz